Część 57

Część 57
***
Jeżeli chcesz się wypisać z listy emaili wpisz swój email i dopisz do tego – NIE.
Jeśli chcesz być dodany na listę emaili,w której powiadamiam o nowych notkach oraz wysyłam różne informacje i artykuły o Tokio Hotel,wpisz swój email.
Jeśli już jesteś na liście i nie chcesz się wypisać nie rób nic.

Proszę o komentarze.!

***

Tom siedział na parapecie i opierał się mocno rękami.
-Zwariowałeś..?- zabrałam mu jakieś tabletki.
Przytuliłam się mocno do niego i pocałowałam w policzek.
-Nie rób tego więcej,proszę..-ściskałam go i płakałam.Odwzajemnił uścisk.
-Ligia..ja nie umiem żyć z mysla,że zawiodłem cię..
-kiedy mnie zawiodłeś?- spytałam wycierając mu samotną łzę.
-Odeszłaś ode mnie.
-Ale znów jesteśmy razem..to coś znaczy,prawda?- powiedziałam i usiadłam koło niego na parapecie.
-Zawsze już będziemy razem-powiedziałam i przybliżyłam swoją twarz do jego.Śmierdział papierosami,dlatego pocałowałam go tylko delikatnie w usta.
-Proszę,nie zostawiaj mnie więcej..-przytulił mnie.
-Nigdy…
Siedzieliśmy przytuleni do siebie,aż w końcu ktoś wszedł do łazienki.
-Ej,idziecie? –krzyknął Gustav
-Już,już..wstań-powiedziałam do Toma.
Wstał,a ja mimo jego zaskoczenia wyrzuciłam mu ze spodni i bluzy wszystkie narkotyki i papierosy jakie miał.Potem z plecaka i kurtki.Miał tego sporo.Spuściłam to w toalecie i poczułam pewną ulgę.
Znowu go miałam..prawdziwego.
Chwycił mnie za rękę i wyszliśmy z łazienki.Wiedziałam,że będzie mu na początku
trudno,bo narkotyki uzależniają.Ale wierzyłam,że RAZEM uda nam się.
Tom odprowadził mnie do samochodu.Wszyscy już na mnie czekali,słuchając Michaela Jacksona” Billy Jean”.Drzwi mieli otwarte,stały tam dwie fanki rozmawiając z Atiną po popolsku.Koło wozu Tokio Hotel stała cała grupa dziewczyn,krzyczały ze szczęścia i od razu podbiegły do Toma.Wsiadłam do samochodu i ku mojemu zaskoczeniu,koło Atiny siedział Gustav.
-Jadę z wami-powiedział zadowolony i pokazał mi język.
-No to gdzie ja mam usiąść?-spytałam śmiejąc się.
-Idź na moje miejsce.Chyba się nie boisz hehe- powiedział i podał mi mój plecak.
-No dziękuję bardzo-udałam wkurzoną i puściłam buziaka Atinie.
Wyszłam z samochodu i oczywiście zaczepiła mnie jakaś dziewczyna.Dałam jej szybko autograf i wpakowałam się do samochodu.Siedziałam koło Georga.
-Ale macie tu syf-powiedziałam uważając,żeby nie usiąść na skórce od banana.
-Dobra Georg idziesz do przodu-powiedział Tom siadając przy mnie i całując mnie w usta.
Cala droga minęła bardzo miło.Rozmawialiśmy o koncertach i o fankach.Ogólnie pierwszy raz tak długo i miło gadało mi się z Georgiem.Nigdy wcześniej nie był tak otwarty.Zdawało mi się,że to przez Atinę,że go trochę zawstydza.Na pewno mu się podobała.
-Ile jeszcze ?- spytalam patrząc na drogę.
-Już jesteśmy-powiedział kierowca parkując na wielkim placu.Zbiegło się do nas mnóstwo fanek,przy samochodzie od razu ustawiła się ochrona.
Krzyki i wrzaski zagłuszały nasze rozmowy,które musiały się urwać.
-Boję się..-powiedziałam zgodnie z prawdą.Ten koncert miał być największym jak dotychczas.
-Dobra,Ligia,jak usłyszysz,że kończę koncert piosenką Durch den Monson,to wychodzisz na scenę i razem rzucamy 10 zaproszeń za kulisy.Spotkanie odbędzie się o godzinie 21:30,a koncert kończymy o 21:15,więc spoko –powiedział chwytając mnie za boczki i gilgocząc.
-Spokój..haha…-śmiałam się.Kiedy otworzyli drzwi,laski jeszcze bardziej zaczęły piszczeć,oczywiście w moich włosach wylądowała jakaś ogryzka od jabłka.Sama zaczęłam się śmiać z głupoty ludzkiej,ale Tomowi nie było do śmiechu.Nie lubił zazdrości.
Przy samochodzie spotkałam się z Atiną.Ochrona prowadziła nas do naszych garderób.Były naprawdę duże.Wszędzie wisiały zdjęcia sławnych osób,oczywiście z autografami.Wnioskowałam,że w tej garderobie były przebierane i malowane.
Velodrom był naprawdę ogromną halą.
Ustaliliśmy kolejność śpiewanych piosenek,dostałyśmy do śpiewania tylko 20 minut.
Równo o 18:00 wyskoczyłyśmy na scenę.Fanki krzyczały,miały dużo plakatów i transparentów z naszymi imionami i zdjęciami.Było naprawdę miło.Kiedy przyszła kolej na śpiewanie Atiny trochę w nią zwątpiłam.Widziałam,że ma wielką treme.
Zeszłam trochę nabok,At zaczęła śpiewać.Na początku trochę fałszowała,ale poszło jej ;jak na pierwszy raz bardzo dobrze !.Publiczność szalała.
Na końcu musiałam przemówić i wyjaśnić,dlaczego przekładamy koncerty nasze i Tokio Hotel o cały tydzień.
-Hallo Berlin! Ich heiße Ligia und hier ist Atina!Wir sind Emotionals!.Wir haben für euch nicht gut Neuigkeit.Wir mussen schieben konzert auf eine Woche!Viele entschuldigung..!Aber das ist Unbedingtheit..!Wir haben an Entschuldigung fur euch Uberaschung!Du kannst abliefern ausweis ! Ja!Ich und Bill geben zusammen 20 ausweis an die ende!.Danke fur extra Zeit !
/Witaj Berlinie! Nazywam się Ligia,a to jest Atina.Razem jesteśmy Emotionals!.Mamy dla was niedobrą nowine.Musimy nasze koncerty przenieś o jeden tydzień.Naprawdę przepraszamy!To jest konieczność.Na przeprosiny mamy dla was niespodzianke! Ja i Bill na końcu koncertu damy 20 osobom przepustki za kulisy!.Dzięki za super czas!/

Kiedy skończyłam mówić wybuchło wielkie zamieszanie i radość.Zeszłyśmy ze sceny i poszłyśmy przygotowywać pokój na spotkanie.Kamil wskazał nam jeden,w którym można to zrobić.Musiałyśmy przynieść jakieś przegryzki i dużo picia.Akurat kiedy wróciłyśmy ze sklepu i przygotowałyśmy wszystko Tokio Hotel skończyło grać.Zciągnęłam bluzę,wzięłąm ze stołu przepustki i wskoczyłam na scenę.Dałam Billowi 10.
-Fangen! /Łapcie! – krzyknęłam i rzuciłam pierwszą przepustke.Złapała ją jakaś dziewczyna,na którą rzuciły się inne.
-Hey ! Pass auf !/Hey uważajcie! -krzyknął Bill
Rzucaliśmy dalej.Kiedy skończyliśmy,publika była cała szczęsliwa.Oczywiście nie wszystkie dziewczyny,ale większość.

Spotkanie z fankami wyszło naprawdę dobrze.Pytały się w szczególności o mnie i Toma i czy Bill ma dziewczynę.Jedna nazwała mnie dzi*ką,bo puszczam się z każdym.Została wyrzucona przez ochroniarza.Zrobiło mi się smutno,że tak to spostrzegają.
Wyszłam też z pokoju.Za mną wybiegł Tom.Skierowałam się do garderoby i wybuchłam płaczem.
-Hej…ważne słonko co ty o tym sądzisz,a wiemy,że jesteś wspaniała..-pocałował mnie w czoło.

Comments are closed.