Hmmm…chyba macie rację.
Będę pisała do tylu osób ile to czyta.
Nawet jeśli was jest niewielu,ale ważne,że wam się podoba.
Macie jakieś uwagi,czego więcej dodać w opowiadaniach?
-No to teraz się przywitajcie, ja wracam za godzinkę.- powiedział Kamil i zostawił nas same z chłopakami z zespołu Grettix.
Podaliśmy sobie ręce i zaczęliśmy rozmawiać o tym jak wyobrażamy sobie wspólną trasę koncertową.Dominic ciągle mi się przyglądał,szczególnie zerkał na moje nadgarstki.Odruchowo zasłoniłam je bluzą.
Nasz wzrok spotkał się na chwilę.Miał przerażenie w oczach.
Wczoraj wieczorem ze złości pociełam się.Ulżyło,cały żal gdzieś spłynął.Ale ból nadal pozostał w sercu.
-Może przejdziemy się, pokarzecie nam Warszawę?- zaproponował Dominic,patrząc tylko na mnie.
-Jasne,chodz ! – zerwała się Atina i chwyciła Dominica pod rękę.Chłopak był trochę zawiedziony.Atina wystawiła mi język i poszliśmy.
James i Mat rozmawiali z Sonią o muzyce Rock.Ciągnęłam się niechętnie za nimi.Na ulicach niektórzy przystawali,pokazywali nas palcami,jedna dziewczyna podbiegła do mnie i rzuciła się na szyję.
-Jezzu ! To naprawdę ty ! współczuję,nie martw się będzie dobrze ! -krzyczała mi do ucha.Jej ćwieki wrzynały mi się w łopatki.
Po jakiś 5 minutach zrozumiałą,że nie mam ochoty na rozmowy i się ulotniła.
Zatrzymaliśmy się w pobliskim pabie – “Zakanalu”.
Śmierdziało tam stęchlizną,było pełno naćpanych nastolatków.
Usiadłam w kącie i założyłam słuchawki mp3.Słuchałam Green Day.
-Hallo ! Żyjesz?- potrząsała mną Atina.
-Co jest ? – prawie krzyknęłam.
-No chyba nie wyobrażasz sobie tego spotkania bez ciebie co?Jesteś tu liderką i musisz z nami rozmawiać.
Niechętnie ściągnęłam słuchawki i oparłam łokcie na stół.
Kelnerka przyniosła do naszego stołu zamówione napoje i ulotniła się szybko.
Panowała niezręczna cisza,przerywana moimi tupnięciami o wystający kant stołu.
-Dlaczego nie koncertujecie już z Tokio Hotel?- przerwał ciszę Dominic i spojrzał na mnie.
-Znudzili nam się – rzuciła Sonia.Widocznie nie chciała,żebym to ja odpowiadała.
-No to pierwszy koncert dajemy tutaj- w Warszawie.Ale wiecie,musicie mocno nagrzać publikę.-Zaśmiał się James.
Zerknęłam pod stół i prawie zakrztusiłam się sokiem porzeczkowym.
James dotykał ręką ud Atiny.A tej widocznie się to podobało!.
Nagle przez mikrofon jakiś chłopak zaczął krzyczeć
-Kocham Cię Lig ! KOCHAM ! Zostaw tego idiote ! -był widocznie pijany.
Przymrużyłam oczy i dostrzegłam sylwetkę Jaśka.
Jak oparzona zerwałam się z krzesła i ruszyłam do wyjścia.
Był chyba na tyle trzeżwy,że to zobaczył.Szybko podbiegł do mnie.
Chwycił mnie z całej siły i zamachnął się z całej siły.
Poczułam ogromny ból w skroniach.
-Jak nie chcesz być ze mną to nie będziesz z nikim! -krzyczał.
Nagle na sali rozległy się piski.
Zamachnął się drugi raz,dostałam w brzuch.Skręciłam się z bólu,nie miałam nawet siły się wyrwać.
Nagle chwycił z jakiegoś stołu szklany wazonik i z całej siły uderzył mnie w głowe.Nie poczułam siły szkła,tylko pięść.
Za Jaśkiem stanął Dominic i zaczęli się bić.
Ochrona oddzielała ich od siebie.
-Lig ! -krzyknęły dziewczyny i przepychały się przez spory tłum gapiów.
Czułam,że fala gorąca uderza mi w głowę.
Upadłam i poczułam uderzenie o krawędź stołu.
Ciemność..
Całe życie przelatywało mi przed oczami.
Pierwsze urodziny
..pierwsze kroki
pierwsza radość..
Pierwszy ból.
..pierwszy pocałunek
i pierwsze rozczarowanie.
Nagle zobaczyłam białe światło,oślepiało mnie.
Biegłam do niego,jednak czym było bliżej,tym jakby uciekało ode mnie..
Po drodze spotykałam moich bliskich.
Jednak..tych,którzy odeszli.