Archive for Czerwiec 1st, 2010

cz 34

wtorek, Czerwiec 1st, 2010

Hmmm…chyba macie rację.
Będę pisała do tylu osób ile to czyta.
Nawet jeśli was jest niewielu,ale ważne,że wam się podoba.
Macie jakieś uwagi,czego więcej dodać w opowiadaniach?

-No to teraz się przywitajcie, ja wracam za godzinkę.- powiedział Kamil i zostawił nas same z chłopakami z zespołu Grettix.
Podaliśmy sobie ręce i zaczęliśmy rozmawiać o tym jak wyobrażamy sobie wspólną trasę koncertową.Dominic ciągle mi się przyglądał,szczególnie zerkał na moje nadgarstki.Odruchowo zasłoniłam je bluzą.
Nasz wzrok spotkał się na chwilę.Miał przerażenie w oczach.
Wczoraj wieczorem ze złości pociełam się.Ulżyło,cały żal gdzieś spłynął.Ale ból nadal pozostał w sercu.
-Może przejdziemy się, pokarzecie nam Warszawę?- zaproponował Dominic,patrząc tylko na mnie.
-Jasne,chodz ! – zerwała się Atina i chwyciła Dominica pod rękę.Chłopak był trochę zawiedziony.Atina wystawiła mi język i poszliśmy.
James i Mat rozmawiali z Sonią o muzyce Rock.Ciągnęłam się niechętnie za nimi.Na ulicach niektórzy przystawali,pokazywali nas palcami,jedna dziewczyna podbiegła do mnie i rzuciła się na szyję.
-Jezzu ! To naprawdę ty ! współczuję,nie martw się będzie dobrze ! -krzyczała mi do ucha.Jej ćwieki wrzynały mi się w łopatki.
Po jakiś 5 minutach zrozumiałą,że nie mam ochoty na rozmowy i się ulotniła.
Zatrzymaliśmy się w pobliskim pabie – “Zakanalu”.
Śmierdziało tam stęchlizną,było pełno naćpanych nastolatków.
Usiadłam w kącie i założyłam słuchawki mp3.Słuchałam Green Day.
-Hallo ! Żyjesz?- potrząsała mną Atina.
-Co jest ? – prawie krzyknęłam.
-No chyba nie wyobrażasz sobie tego spotkania bez ciebie co?Jesteś tu liderką i musisz z nami rozmawiać.
Niechętnie ściągnęłam słuchawki i oparłam łokcie na stół.
Kelnerka przyniosła do naszego stołu zamówione napoje i ulotniła się szybko.
Panowała niezręczna cisza,przerywana moimi tupnięciami o wystający kant stołu.
-Dlaczego nie koncertujecie już z Tokio Hotel?- przerwał ciszę Dominic i spojrzał na mnie.
-Znudzili nam się – rzuciła Sonia.Widocznie nie chciała,żebym to ja odpowiadała.
-No to pierwszy koncert dajemy tutaj- w Warszawie.Ale wiecie,musicie mocno nagrzać publikę.-Zaśmiał się James.
Zerknęłam pod stół i prawie zakrztusiłam się sokiem porzeczkowym.
James dotykał ręką ud Atiny.A tej widocznie się to podobało!.
Nagle przez mikrofon jakiś chłopak zaczął krzyczeć
-Kocham Cię Lig ! KOCHAM ! Zostaw tego idiote ! -był widocznie pijany.
Przymrużyłam oczy i dostrzegłam sylwetkę Jaśka.
Jak oparzona zerwałam się z krzesła i ruszyłam do wyjścia.
Był chyba na tyle trzeżwy,że to zobaczył.Szybko podbiegł do mnie.
Chwycił mnie z całej siły i zamachnął się z całej siły.
Poczułam ogromny ból w skroniach.
-Jak nie chcesz być ze mną to nie będziesz z nikim! -krzyczał.
Nagle na sali rozległy się piski.
Zamachnął się drugi raz,dostałam w brzuch.Skręciłam się z bólu,nie miałam nawet siły się wyrwać.
Nagle chwycił z jakiegoś stołu szklany wazonik i z całej siły uderzył mnie w głowe.Nie poczułam siły szkła,tylko pięść.
Za Jaśkiem stanął Dominic i zaczęli się bić.
Ochrona oddzielała ich od siebie.
-Lig ! -krzyknęły dziewczyny i przepychały się przez spory tłum gapiów.
Czułam,że fala gorąca uderza mi w głowę.
Upadłam i poczułam uderzenie o krawędź stołu.
Ciemność..

Całe życie przelatywało mi przed oczami.
Pierwsze urodziny
..pierwsze kroki
pierwsza radość..
Pierwszy ból.
..pierwszy pocałunek
i pierwsze rozczarowanie.

Nagle zobaczyłam białe światło,oślepiało mnie.
Biegłam do niego,jednak czym było bliżej,tym jakby uciekało ode mnie..
Po drodze spotykałam moich bliskich.
Jednak..tych,którzy odeszli.