Dużo was doszło J Naprawdę się cieszę !
Wow..już 40 częśći napisałam..Eh duuzo tego..
Tak sobie myślę,że jak skończę te opowiadania to zacznę wszystko od początku,tylko,ze z innymi ludzmi itp..oczywiście z chłopakami Th..
Co o tym myślicie?
Myślę,że moich części z serii Ligia itp. będzie ok. 70..
***
Ej ludzie ja idę zabrać namiot i moje rzeczy bo ostatnio spałam nad jeziorem..
-Pomogę ci.-powiedział szybko Tom i złapał mnie w tali.Rzuciłam Billowi klucze od domu i poszliśmy w stronę jeziora.
Deszcz mocno zacinał,ale przestało mi być zimno.Miałam,miałam go wreszcie przy sobie!
Czułam jego ciepło,jego lekki oddech na moim policzku..Wiedziałam dokładnie,że do szczęścia potrzebny jest mi on.
-Tom..wiesz,że naszemu związkowi będzie coraz ciężej.Wtedy mieliśmy trasy koncertowe razem..a teraz?Wszystko osobno..kiedy będziemy się spotykać?!
Ze smutniał lekko..krople deszczy wisiały na jego długich rzęsach.
-Miłość wszystko przetrzyma..- szepnął i pocałował mnie w szyję.
-Tom..to tylko głupie przysłowie.Nie zawsze spełnia się w rzeczywistości.
Stałam naprzeciwko niego i patrzałam mu ostro w oczy.
-Nie patrz tak na mnie..
-Musimy coś z tym zrobić..
-Postaram się pogadać z Michaelem może ustali podobnie nasze trasy,może będziemy blisko jakoś..chociarzby żeby widywać się razem nocami lub jeżdzić razem samochodem..
Zaśmiałam się.On zawsze miał śmieszne pomysły.Ale..mimo wszystko wierzyłam,że uda się.Nie takie rzeczy razem przechodziliśmy!.
-Dobra,ja pozbieram rzeczy z namiotu,a ty weź śmieci z pomostu.
Nagle usłyszałam wielkie „plum”;.Wyszłam,żeby zobaczyć co to.W wodzie stał całkowicie przemoczony Tom.
-Zapomniałem,że most jest mokry..
Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.Wyglądał tak tragicznie śmiesznie,że śmiałam się jak głupia.Tom podbiegł do mnie i wrzucił mnie do wody.
Taplaliśmy się jak małe dzieci..tak jak w moim śnie.
Wyszliśmy z wody pół godziny póżniej.Nawet przestało padać.Położyłam się na pomoście,całkowicie przemoczona i wtedy dopiero poczułam zimno.
Tom usiadł okrakiem na mnie i bawił się moimi włosami.
-Tak cholernie mi ciebie brakowało..nawet nie wiesz,jak..
-Dlaczego Sonia mi to zrobiła?- wyrzuciłam to,co leżało mi na sercu od paru dni..
Zamilkł i wpatrywał się w jakiś martwy punkt za jeziorem.
-Tak mi głupio.Jak ja mogłem się jej tak dać.
-A co ja mam powiedzieć…-spytałam i przesunęłam głowę w bok.
Naszą rozmowę uciszał szum leciutkich fal i szelestu pobliskich traw..
-Wiem,że zraniła cię bardzo.Na pewno bardziej niż ja.Ale ja też czuję się winny.
Przysunął swoją twarz do mojej.Uśmiechnęłam się.Miał takie słodkie oczy..pojawiały się w nich co jakiś czas zabawne ogniki..
-Kocham cię..-powiedział i pocałował mnie delikatnie w usta.Nasze dłonie spotkały się.Trzymałam go mocno za ręce a kciukiem leciutko gładziłam po nadgarstku..
-Chodźmy do domu..-szepnął.
Podniósł się i zarzucił sobie na plecy spakowany namiot.Śmieci wyrzuciłam do śmietnika i szliśmy w stronę domu.
Przed domem czekał Bill.Chodził i obracał się.Był wyrażnie zdenerwowany.
-Ligia..!