Po koncercie Tokio Hotel ciągle mam doła,więc trudno mi robić wesołe notki..
pS; Przepraszam za to,że nie odpisuję na emaile o piosenach.Właśnie jesteśmy w trakcje nagrywania kolejnej,więc mam naprawdę mało czasu.Postaram się wstawić dla was adres do niej,ale nie wiem czy się uda 
Pozdrawiam.
pS2: Osobą z listy Email dodaję zdjęcia z Koncertu Tokio Hotel na którym byłam i małą relację.
pS3: Czy ktoś chce się jeszcze dopisać do listy Email? Jeśli tak,to zrobię jutro nową notkę,w której będziecie podawać swoje emaile na które będe wysyłąć powiadomienia o notkach i różne dodatki co się dzieje u Th 
Jeśli nie jesteś na liście- nie proś o zdjęcia itp, bo ich nie wyślę,poprostu z braku czasu.
-Lig,mama dzwoniła,muszę jechać.Jutro wrócę.Tylko pamiętaj,że już jutro musisz być spakowana bo zaczynamy koncerty.
-Ok.. – powiedziałam i położyłam się na płaży.
Nic dzisiaj nie jadłam.Cały dzień spędziłam leżąc na plaży.Nie miałam na nic siły, popadłam w dołek.
Szybko zaczęło się ściemniać.Postanowiłam przejść się do sklepu,miałam około kilometr drogi.
Narzuciłam na siebie koc i poszłam.Czułam piasek pomiędzy palcami..ścieżka,którą szłam była z dwóch stron okrążona lasem..gałęzie zasłaniały szczelnie niebo.Nie bałam się,kiedy byłam młodsza często spacerowałam tędy.Miałam na sobie jedynie strój kąpielowy i koc,więc zrobiło się chłodno.
Nagle usłyszałam kogoś głosy,ciemne sylwetki wyłaniały się zza zakrętu.
Od razu poznałam Sonię,szła z..chłopakami z Tokio Hotel.
-Tom..ja już nic nie naprawię.Wiem,że jesteś na mnie bardzo wściekły,musisz z nią pogadać.Widziałam ją wczoraj na plaży.Dziś też.Ciągle płacze.- mówiła Sonia.Miała zapuchniętą twarz od płaczu.
Pierwszy zobaczył mnie Bill.
-Ligia ! – krzyknął.
Odwróciłam się i szybkim krokiem ruszyłam w stronę domu.
-Zaczekaj ! –krzyczał.
Nikt inny się nie odywał.Jedynie Bill.Ale ja wiedziałam,że to Tom go poprosił,żeby ze mną porozmawiał.Bo to prawda-kochałam Toma,ale nie potrafiłabym słuchać wyjaśminień z jego ust.Brzmiały by zbyt nieprawdziwie..
Dogonił mnie i zobaczył,że dygocę z zimna.Zdjął swój czarny płaszcz i zarzucił mi na ramiona.
-Dzięki..-szepnęłam,ale nie zatrzymałam się.
-Może trochę zwonlnisz,nie wszyscy mają tak dużo energi jak ty-zaśmiał się.
Zwolniłam i odwróciłąm się w jego stronę.
-Bill,myślałam,że wszystko sobie wyjaśniliśmy.Wybraliście tamte dziewczyny,nie nas.Zakończyłeś naszą przyjażń- czego jeszcze chcecie?Wystarczająco nas zraniliście i upokorzyliście..
Widocznie zmartwił się.
-Przykro mi,że nasza przyjażń była jedynie tym,że razem jeżdziliśmy na koncerty.Naprawdę mi przykro,że uważasz nas za takich chamów.Nie wiedziałem,że nasza „przyjażń” jest tylko formalna.
Teraz mi zrobiło się głupio.Zaczął padać deszcz.Nawet nie zauważyłam kiedy cała byłam zziębnięta i mokra..krople deszczu łączyły się z moimi łzami.
-Przyjaciel by nie zrobił przyjacielowi takiego czegoś.-powiedziałam i spojrzałam mu w oczy.
Tom,Sonia i reszta usiedli na ławce i tępo wpatrywali się w nas.Staliśmy wystarczająco daleko,żeby nie słyszeli co mówimy.
-Masz rację,ale to nie ja zrobiłem.Żaden z nas.Naszym zespołem zajmuje się pełno ludzi.My mogliśmy jedynie patrzeć na to co robią.Jesteśmy tylko zabawkami,które grają i śpiewają.Resztą zajmuje się menager itp.. sama o tym wiesz,więc nie rozumiem,dlaczego nie zrozumiałaś tego dlaczego oni wybrali Blog27.
-Dlaczego?
-Bo rodzice tych dziewczyn zbyt dużo pieniędzy w to wstawili.A do tego,nasz menager dobrze wie,że jesteście świetne i sobie bez nas poradzicie.Ale to nie kończy tego co do nas łączy.Jeśli by nam nie zależało,nie przyjechalibyśmy tutaj.
Nie wytrzymałam.Mocno przytuliłam Billa do siebie.Staliśmy tak chwilę czekając na rozwój zdarzeń.Po chwili poczułam zbliżające się do nas kroki.
Bill delikatnie puścił nasz uścick,uśmiechnął się i poszedł w stronę reszty.
Założyłam kaptur i odwróćiłam się.Tom stał jakieś 5 kroków ode mnie,wpatrując się w moje oczy..
-Myślisz,że jeśli byłbym czemukolwiek winny i chciał bym cię zdradzić,to stałbym tutaj,mokry,smutny i czekał aż mnie przytulisz?
Uśmiechnęłam się smutno podbiegłąm do niego i mocno przytuliłam.
Nasze ubrania były przemoczone,usta znowu spotkały się.
-Tak cholernie za tobą tęskniłam – szeptałam i całowałam go.
Chwyciłam go za rękę i pociągnęłam w stronę chłopaków z Tokio Hotel.
-Chodzcie,przenocujemy u mnie.Przecierz nie będziecie teraz wracać do hotelu.
Na ławce siedziała blada Sonia.Bill rzucił mi ukradkowe spojrzenie mówiące „Musicie pogadać,dasz rade”.
Usiadłam obok niej,chłopacy się oddalili.Widziałam jak Tom z Georgiem wygłupiają się.
-Ligia..wiem,że teraz mnie nie nawidzisz,ale..nie wiem co powiedzieć.
-Nic nie mów.
Powiedziałam,wstałam i poszłam w stronę chłopaków, zostawiając za sobą wszystkie smutki i zwątpienia.