Archive for Kwiecień, 2010

cz 38

środa, Kwiecień 28th, 2010

Przywarłam całym ciałem do niego.To co mieliśmy zamiar robić było bardzo zwariowane..Cały czas się śmiałam.Zostałam w samym staniku i majtkach.
-Tom..nie tutaj..jeszcze ktoś nas zobaczy… – śmiałam się.
-Ale ja nie wytrzymam..nawet nie wiesz jak bardzo się bałem,że cię stracę..-szeptał mi do ucha.
Jego wargi i kolczyk błądziły po moich ramionach,brzuchu,pępku..wszędzie.
-Tom..nie teraz.
Przestał i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Ligia,nie kochasz mnie?
-Kocham!
Pocałował mnie mocno w usta,straciłam równowagę i wpadliśmy do wody.Nasze śmiechy odbijały się o taflę jeziora..Było tak pięknie.Wszystko w tej chwili nie liczyło się.
Jedynie ja i on..
Rozłożyliśmy koc na plaży i wpatrywaliśmy się w zagwieżdzone niebo.Stykaliśmy się ramionami.Toma usta nadal wędrowały i całowały moje dłonie..
W mojej głowie rodziło się coraz więcej pytań.
-Tom..ostatnio pisano w gazetach,że masz romans z tą Tolą z Blog27..- powiedziałam pytająco.
Widocznie się zmieszał i odwrócił głowę.
-Nie możesz mnie teraz okłamywać,musisz być szczery.Szczególnie ze mną.Szczególnie w tej chwili.
-Do niczego takiego między nami nie doszło..jedynie menager chciał nas spiknąć.Ale ja nie potrafiłem.Ciągle tylko TY…TY…-powiedział,a jego oczy zaszkliły się.
Coraz częściej myślałam o jego przeszłości.Na pewno wiele przeszedł..droga do sławy jest naprawdę trudna.
-Myślisz,że będziemy razem już zawsze?-spytałam nagle.
Widocznie go zawstydziło i zdziwiło to pytanie.
-Czas pokaże…jesteś dla mnie naprawdę ważna.Zamieszłaś w moim życiu.
Czułam,że szykuje się noc szczerych rozmów.Nie koniecznie miłych.
-Ligia..proszę cię uważaj na tego Dominica.Nigdy się nie lubiliśmy.Chodziliśmy razem do szkoły.Przez jakiś czas chcieliśmy razem grać..
Przypomniały mi się jego spojrzenia utkwione we mnie..
Zasnęłam.

A kiedy się obudziłam,leżałam przy Atinie w namiocie.Zrobiło mi się niedobrze.
Wszystko było snem?
Czyli teraz wiem,że jestem gotowa wybaczyć Tomowi.
Zrobiło mi się bardzo smutno.Wruciły wspomniania..
Każda noc spędzona przy jego ramionach,każde słowa.
Wyszłam z namiotu,słońce właśnie wstawało..Płakałam…tak bardzo płakałam.Łzy spadały do jeziora.Zanurzyłam ręce w wodzie,chciałam wspomnienia utopić,zgubić.

Chciałam,aby wszystko było tak jak kiedyś.

cz39

wtorek, Kwiecień 20th, 2010

Po koncercie Tokio Hotel ciągle mam doła,więc trudno mi robić wesołe notki..

pS; Przepraszam za to,że nie odpisuję na emaile o piosenach.Właśnie jesteśmy w trakcje nagrywania kolejnej,więc mam naprawdę mało czasu.Postaram się wstawić dla was adres do niej,ale nie wiem czy się uda :)
Pozdrawiam.
pS2: Osobą z listy Email dodaję zdjęcia z Koncertu Tokio Hotel na którym byłam i małą relację.
pS3: Czy ktoś chce się jeszcze dopisać do listy Email? Jeśli tak,to zrobię jutro nową notkę,w której będziecie podawać swoje emaile na które będe wysyłąć powiadomienia o notkach i różne dodatki co się dzieje u Th :)
Jeśli nie jesteś na liście- nie proś o zdjęcia itp, bo ich nie wyślę,poprostu z braku czasu.

-Lig,mama dzwoniła,muszę jechać.Jutro wrócę.Tylko pamiętaj,że już jutro musisz być spakowana bo zaczynamy koncerty.
-Ok.. – powiedziałam i położyłam się na płaży.
Nic dzisiaj nie jadłam.Cały dzień spędziłam leżąc na plaży.Nie miałam na nic siły, popadłam w dołek.
Szybko zaczęło się ściemniać.Postanowiłam przejść się do sklepu,miałam około kilometr drogi.
Narzuciłam na siebie koc i poszłam.Czułam piasek pomiędzy palcami..ścieżka,którą szłam była z dwóch stron okrążona lasem..gałęzie zasłaniały szczelnie niebo.Nie bałam się,kiedy byłam młodsza często spacerowałam tędy.Miałam na sobie jedynie strój kąpielowy i koc,więc zrobiło się chłodno.
Nagle usłyszałam kogoś głosy,ciemne sylwetki wyłaniały się zza zakrętu.
Od razu poznałam Sonię,szła z..chłopakami z Tokio Hotel.
-Tom..ja już nic nie naprawię.Wiem,że jesteś na mnie bardzo wściekły,musisz z nią pogadać.Widziałam ją wczoraj na plaży.Dziś też.Ciągle płacze.- mówiła Sonia.Miała zapuchniętą twarz od płaczu.
Pierwszy zobaczył mnie Bill.
-Ligia ! – krzyknął.
Odwróciłam się i szybkim krokiem ruszyłam w stronę domu.
-Zaczekaj ! –krzyczał.
Nikt inny się nie odywał.Jedynie Bill.Ale ja wiedziałam,że to Tom go poprosił,żeby ze mną porozmawiał.Bo to prawda-kochałam Toma,ale nie potrafiłabym słuchać wyjaśminień z jego ust.Brzmiały by zbyt nieprawdziwie..
Dogonił mnie i zobaczył,że dygocę z zimna.Zdjął swój czarny płaszcz i zarzucił mi na ramiona.
-Dzięki..-szepnęłam,ale nie zatrzymałam się.
-Może trochę zwonlnisz,nie wszyscy mają tak dużo energi jak ty-zaśmiał się.
Zwolniłam i odwróciłąm się w jego stronę.
-Bill,myślałam,że wszystko sobie wyjaśniliśmy.Wybraliście tamte dziewczyny,nie nas.Zakończyłeś naszą przyjażń- czego jeszcze chcecie?Wystarczająco nas zraniliście i upokorzyliście..
Widocznie zmartwił się.
-Przykro mi,że nasza przyjażń była jedynie tym,że razem jeżdziliśmy na koncerty.Naprawdę mi przykro,że uważasz nas za takich chamów.Nie wiedziałem,że nasza „przyjażń” jest tylko formalna.
Teraz mi zrobiło się głupio.Zaczął padać deszcz.Nawet nie zauważyłam kiedy cała byłam zziębnięta i mokra..krople deszczu łączyły się z moimi łzami.
-Przyjaciel by nie zrobił przyjacielowi takiego czegoś.-powiedziałam i spojrzałam mu w oczy.
Tom,Sonia i reszta usiedli na ławce i tępo wpatrywali się w nas.Staliśmy wystarczająco daleko,żeby nie słyszeli co mówimy.
-Masz rację,ale to nie ja zrobiłem.Żaden z nas.Naszym zespołem zajmuje się pełno ludzi.My mogliśmy jedynie patrzeć na to co robią.Jesteśmy tylko zabawkami,które grają i śpiewają.Resztą zajmuje się menager itp.. sama o tym wiesz,więc nie rozumiem,dlaczego nie zrozumiałaś tego dlaczego oni wybrali Blog27.
-Dlaczego?
-Bo rodzice tych dziewczyn zbyt dużo pieniędzy w to wstawili.A do tego,nasz menager dobrze wie,że jesteście świetne i sobie bez nas poradzicie.Ale to nie kończy tego co do nas łączy.Jeśli by nam nie zależało,nie przyjechalibyśmy tutaj.
Nie wytrzymałam.Mocno przytuliłam Billa do siebie.Staliśmy tak chwilę czekając na rozwój zdarzeń.Po chwili poczułam zbliżające się do nas kroki.
Bill delikatnie puścił nasz uścick,uśmiechnął się i poszedł w stronę reszty.
Założyłam kaptur i odwróćiłam się.Tom stał jakieś 5 kroków ode mnie,wpatrując się w moje oczy..
-Myślisz,że jeśli byłbym czemukolwiek winny i chciał bym cię zdradzić,to stałbym tutaj,mokry,smutny i czekał aż mnie przytulisz?
Uśmiechnęłam się smutno podbiegłąm do niego i mocno przytuliłam.
Nasze ubrania były przemoczone,usta znowu spotkały się.
-Tak cholernie za tobą tęskniłam – szeptałam i całowałam go.
Chwyciłam go za rękę i pociągnęłam w stronę chłopaków z Tokio Hotel.
-Chodzcie,przenocujemy u mnie.Przecierz nie będziecie teraz wracać do hotelu.
Na ławce siedziała blada Sonia.Bill rzucił mi ukradkowe spojrzenie mówiące „Musicie pogadać,dasz rade”.
Usiadłam obok niej,chłopacy się oddalili.Widziałam jak Tom z Georgiem wygłupiają się.
-Ligia..wiem,że teraz mnie nie nawidzisz,ale..nie wiem co powiedzieć.
-Nic nie mów.
Powiedziałam,wstałam i poszłam w stronę chłopaków, zostawiając za sobą wszystkie smutki i zwątpienia.

emaile

czwartek, Kwiecień 8th, 2010

Dużo osób prosiło,aby zrobić nową.
Umieszczam dotychczasową listę.
Jeśli na niej jesteś-nie komentuj tej notki.Chyba,że nie chcesz już na niej być,to proszę o napisanie mi tego w emailu.

Kto chce być powiadamiany o nowych notkach proszę podawać w tym komentarzu swoje adresy emaile.

Proszę jedynie o EMAILE,żadne inne komentarze!Komentarze dotyczące opowiadań,w poprzedniej notce !

cz 40

czwartek, Kwiecień 1st, 2010

Dużo was doszło J Naprawdę się cieszę !
Wow..już 40 częśći napisałam..Eh duuzo tego..
Tak sobie myślę,że jak skończę te opowiadania to zacznę wszystko od początku,tylko,ze z innymi ludzmi itp..oczywiście z chłopakami Th..
Co o tym myślicie?
Myślę,że moich części z serii Ligia itp. będzie ok. 70..

***

Ej ludzie ja idę zabrać namiot i moje rzeczy bo ostatnio spałam nad jeziorem..
-Pomogę ci.-powiedział szybko Tom i złapał mnie w tali.Rzuciłam Billowi klucze od domu i poszliśmy w stronę jeziora.
Deszcz mocno zacinał,ale przestało mi być zimno.Miałam,miałam go wreszcie przy sobie!
Czułam jego ciepło,jego lekki oddech na moim policzku..Wiedziałam dokładnie,że do szczęścia potrzebny jest mi on.
-Tom..wiesz,że naszemu związkowi będzie coraz ciężej.Wtedy mieliśmy trasy koncertowe razem..a teraz?Wszystko osobno..kiedy będziemy się spotykać?!
Ze smutniał lekko..krople deszczy wisiały na jego długich rzęsach.
-Miłość wszystko przetrzyma..- szepnął i pocałował mnie w szyję.
-Tom..to tylko głupie przysłowie.Nie zawsze spełnia się w rzeczywistości.
Stałam naprzeciwko niego i patrzałam mu ostro w oczy.
-Nie patrz tak na mnie..
-Musimy coś z tym zrobić..
-Postaram się pogadać z Michaelem może ustali podobnie nasze trasy,może będziemy blisko jakoś..chociarzby żeby widywać się razem nocami lub jeżdzić razem samochodem..
Zaśmiałam się.On zawsze miał śmieszne pomysły.Ale..mimo wszystko wierzyłam,że uda się.Nie takie rzeczy razem przechodziliśmy!.
-Dobra,ja pozbieram rzeczy z namiotu,a ty weź śmieci z pomostu.
Nagle usłyszałam wielkie „plum”;.Wyszłam,żeby zobaczyć co to.W wodzie stał całkowicie przemoczony Tom.
-Zapomniałem,że most jest mokry..
Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.Wyglądał tak tragicznie śmiesznie,że śmiałam się jak głupia.Tom podbiegł do mnie i wrzucił mnie do wody.
Taplaliśmy się jak małe dzieci..tak jak w moim śnie.
Wyszliśmy z wody pół godziny póżniej.Nawet przestało padać.Położyłam się na pomoście,całkowicie przemoczona i wtedy dopiero poczułam zimno.
Tom usiadł okrakiem na mnie i bawił się moimi włosami.
-Tak cholernie mi ciebie brakowało..nawet nie wiesz,jak..
-Dlaczego Sonia mi to zrobiła?- wyrzuciłam to,co leżało mi na sercu od paru dni..
Zamilkł i wpatrywał się w jakiś martwy punkt za jeziorem.
-Tak mi głupio.Jak ja mogłem się jej tak dać.
-A co ja mam powiedzieć…-spytałam i przesunęłam głowę w bok.
Naszą rozmowę uciszał szum leciutkich fal i szelestu pobliskich traw..
-Wiem,że zraniła cię bardzo.Na pewno bardziej niż ja.Ale ja też czuję się winny.
Przysunął swoją twarz do mojej.Uśmiechnęłam się.Miał takie słodkie oczy..pojawiały się w nich co jakiś czas zabawne ogniki..
-Kocham cię..-powiedział i pocałował mnie delikatnie w usta.Nasze dłonie spotkały się.Trzymałam go mocno za ręce a kciukiem leciutko gładziłam po nadgarstku..
-Chodźmy do domu..-szepnął.
Podniósł się i zarzucił sobie na plecy spakowany namiot.Śmieci wyrzuciłam do śmietnika i szliśmy w stronę domu.
Przed domem czekał Bill.Chodził i obracał się.Był wyrażnie zdenerwowany.

-Ligia..!