Archive for Marzec 7th, 2010

cz 43

niedziela, Marzec 7th, 2010

-Artur..piłeś !-szarpałam się z nim na łóżku.Wyrażnie czułam,że coś pił.Śmierdział alkoholem.A pamiętałam,że dla niego jedno piwo,a już nie wie kim jest i co robi.Nie wiedziałam co zrobić w tej sytuacji.Byłam prawie pewna,że jeśli mu nie ucieknę,coś mi zrobi.Bałam się.Był o wiele silniejszy…
-Artur..proszę zostaw mnie! –całował mnie po szyi mrucząc coś cicho.
Miałam sobie za złe,że wogule tu przyszłam.Nagle usłyszałam,jak drzwi domu otwierają się.
-Ligia..jesteś tu? -spytał zmartwionym głosem Tom.
-Tom..! –krzyknęłam jak najgłośniej potrafiłam.
Słyszałam jak szybkim krokiem zbliża się w moją stronę.Razem z nim był Bill.
-Pomóż mi ! -;szarpałam się z Arturem,który przygniutł mnie swoim ciałem.
Bill rzucił się mi na pomoc i odciągał Artura.Tom spojrzał na mnie smutnym wzrokiem i..wyszedł.
-Tom..! To nie tak jak myślisz!-rozpłakałam się i rzuciłam się biegiem za nim.
-Tom..-dotknęłam jego ramienia ale nie odwrócił się.
-Chciałam się z nim porzegnać..w końcu nie wiem kiedy znowu go zobaczę! Nie chciałam nic złego..zrozum i uwierz mi.Ja tyle razy ci wierzyłam.
Z bezradności łzy leciały po moich policzkach.
-Ligia..ja nie mam na to siły.Jeśli mnie nie kochasz,to po co jesteśmy razem?
-Jak cię nie kocham..! Jeśli bym cię nie kochała,to nie szalała bym tak za tobą i nie robiła takich głupstw..!
Stanął i odwrócił się w moją stronę.Deszcz zaczął padać.Z domu wyszedł Bill,założył kaptur i podszedł do mnie.
-Ligia..już dobrze.Nic ci się nie stało.Nie przejmuj się..- szepnął i przytulił mnie,
Wpatrywałam się bacznie w Toma,który miał obrażoną minę.Pociągnęłam Billa i poszliśmy w stronę domu.
Deszcz strasznie padał.Zmoknięte rośliny kleiły się do butów.Przed domem Atina pakowała swojego miśka i własnie siadała do środka.
-Siadamy?-spytał
Usiadłam na moim miejscu,przy oknie i rozłożyłam sobie siedzenie.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.Miałam dziwny sen..
-Ligia..budż się! Jesteśmy już na miejscu.-potrzęsała mną Atina.
Ubrałam szybko kurtkę i czekałam aż zaparkujemy.Tom spał na moim ramieniu.Wyglądał tak łagodnie i słodko.Pocałowałam go w nosek.Otworzył oczy i w pierwszej chwili miał w oczach jakiś bunt,ale uśmiechnął się.
-Kocham cię..-szepnęłam mu na ucho.
Otworzyliśmy drzwi samochodu.W pierwszej chwili,kiedy zobaczyłam tak wielki tłum ludzi wystraszyłam się..Wszyscy krzyczeli,niektóre dziewczyny nawet płakały.
Podszedł do mnie Kamil.
-Lig..ludzie chcą żebyście zagrały chociarz jedną piosenkę przed koncertem Tokio Hotel…Menager się na to zgodził.Chcą nawet zrobić głosowanie,wy czy Blog27 macie być na ich trasie koncertowej.I pamiętaj..nie przytulaj się z Tomem raczej w miejscach publicznych..
-Ale..nie mamy niczego ustalonego..i..Sonia !
-Proszę…- widziałam,że mu zależy.
-Ok.Damy z siebie wszystko. – obejrzałam się za Atiną,a ta cała szczęśliwa rozdawała autografy.
Z drugiej strony podjechał czarny duży samochów.Wyszli z niego chłopacy z Grettix.
Dominic szybkim krokiem podszedł do mnie i mnie objął w tali.W pierwszej chwili szybko go odtrąciłam on zrobił zdziwioną minę.
-Kamil ci nie wyjaśnił…?
-Co wyjaśnił?
-Mamy udawać parę !- przytulił mnie mocniej.
-Odwal się! –krzyknęłam i wyrwałam się z jego objęć.

Nagle podszedł do mnie blady Bill.
-Lig..nie dobrze mi..
-Kamil! –krzyknęłam i przytrzymałam Billa.Miał czerwone oczy i trudności z oddychaniem.
Wystraszyłam się.Inne dziewczyny też to zobaczyły i przerażliwie krzyczały.Wciągnęłam go do wejścia do przebieralni i pomogłam połozyć się na łóżku.