-Sonia nie żyje ! Popełniła samobójstwo!
W pierwszej chwili nie doszło do mnie to co usłyszałam.
-Co..?-spytałam i poczułam jak ziemia pode mną się obsuwa.
Zemdlałam.
Po tym wszystkim,co przeżyłam z Sonią czułam się z nią bardzo związana.Owszem,zerwałąm z nią przyjażń-ale nadal gdzieś w sercu ją kochałam.Nie mogłam uwierzyć w to wszystko..w jednej sekundzie zachciało mi się płakać,byłam gotowa wybaczyć jej,oddać bardzo wiele,tylko,aby wróciła ! Już mi jej brakowało.Chociarz tak bardzo mnie zraniła..
Odejście to nie to samo co śmierć.
Obudziłam się w swoim łóżku.Była chyba noc,bo wokół mnie panowała ciemność.Tom spał przytulony do mnie.Swoją ręką obejmował mnie w tłowiu.Delikatnie pocałowałam go,odsunęłam się i wstałam.Mruknął coś przez sen i uśmiechnął się.Usiadłam na parapecie i wpatrywałam się w dróżkę przed domem.Wszystko było takie spokojne,wesołe,zielone..Nie rozumiełam tego.Wściekłość rozpierała moje serce ! Świat się cieszy,a ja nie wiem co robić! Czyłam się tak wściekła..nawet się z nią nie porzegnałam.A tego żałowałam najbardziej.
Nagle na końcu dróżki zauważyłam ciemną postać.Wydawało mi się,że to Artur,więc zarzuciłam na siebie szlafrok i pobiegłam po schodach w dół.
Na kanapie spali chłopacy,a pomiędzy nimi słodko Atina.Przytulała się do Gustava..Chyba coś między nimi zaiskrzyło.Mieli obaj piękne uśmiechy na twarzy.
Delikatnie otworzyłam drzwi,niestety nie na oliwione- skrzypnły lekko.Georg przebudził się i zmęczonym wzrokiem spojrzał na mnie.
-Gdzie mała idziesz?
-Śpij,śpij..zaraz wrócę.- powiedziałam i zamknęłam za sobą drzwi.
Artur stał oparty o płot mojego domu.
-Wiedziałem,że nie śpisz.Poczułem to.Musiałem przyjść – powiedział i mocno mnie przytulił.
Przy nim zawsze mogłam się wypłakać.Nie czułam strachu ani bezsilności.Wszystko przy nim wydawało się..łatwe.Dlaczego?
-Artur..czuję się winna.To moja wina.-płakałam.
-Myszko..to nie twoja wina..- pocieszał mnie i gładził delikatnie po włosach.
-Moja ! dobrze o tym wiesz ! To ja nie chciałam się z nią pogodzić..to ja ją samą zostawiłam-Płakałam mu w bluzę.
-Miałaś powód.Uwierz mi,Sonia nie była głupia.
-Ale..mogłam jej wybaczyć!
-Mogłaś.Ale czy to by było fer?
-Uratowałabym jej życie..! –odepchnęłam go mocno od siebie.
-Zawsze wszystko musze spieprzyć !-usiadłam na schodku przy wejściu do domu i ukryłam twarz w dłoniach.Słyszałam dochodzące głosy śmiechu i radości z nad jeziora.Na pewno ktoś dobrze się bawi..a ja ? a ja właśnie sprawiłam,że moja najlepsza przyjaciółka się zabiła.
Była najlepsza przyjaciółka..Artus ukucnął przy mnie i trzymał mnie za ramię.
-Ligia..
Spojrzałam na niego ze wściekłością.
Chciałam mu powiedzieć,żeby przestał być taki spokojny i miły.Wkońcu to ja jestem wszystkiemu winna.Ale nie zdąrzyłam.
Prześcignął mnie swoim pocałunkiem.Nawet nie wiem czemu,ale odwzajemniłam go.
Po paru minutach oderwałam się od niego.
-Artur..! Nie możemy…-nie dokończyłam bo znowu mnie pocałował.
Poczułam kogoś wzrok na sobie.Odwróciłam się.
-Tom..!
Archive for Marzec, 2010
cz 41
czwartek, Marzec 25th, 2010Cz 42
sobota, Marzec 20th, 2010Część 42
-Tom…- dogoniłam go dopiero na schodach u góry.
Odwrócił się ostro i spojrzał mi w oczy.
-Po cholere mi mówisz,że mnie kochasz skoro kiedy nie widzę,liżesz się z innymi?!
-Tom…
-Jesteś pusta! Myślałem,że chociaż trochę zależy ci na tym co nas łączyło.
-Łączy.
-Nie,nie łączy-powiedział i szybko się odwrócił.
Miałam do siebie wielkie pretensje,nie miałam pojęcia jak doszło do takiego głupiego wypadku.Jak ja mogłam spowodować pocałunek..nasz pocałunek.A tak się zarzekałam,że jesteśmy tylko przyjaciółmi!.Tom wszedł do mojego pokoju i w pośpiechu pakował swoje rzeczy.
-Tom to nie jest fer.Wiem,że zrobiłam głupio,ale powinieneś mi uwierzyć,że dla mnie ten pocałunek nic nie był wart.Kocham i zawsze będę kochać tylko ciebie.Ty wiele razy mnie zraniłeś i…- nie mogłam wydusić z siebie tego słowa.Brzmiało tak drastycznie do tego sama to zrobiłam.
-Zdradziłeś,chciałaś powiedzieć?- spytał i spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem.
-Tak, zdradziłeś,ale ja potrafiłam o tym zapomnieć.-powiedziałam i usiadłam koło niego.
Czułam się bezradna,pierwszy raz miałam do siebie tak wielki wstręt.Co innego widzieć zdradę,a co dopiero samemu ją doświadczać.Tylko człowiek bez serca nie miałby po tym wyrzutów sumienia.
-Naprawdę nie wiem,jak mogło do tego dojść.Artur..to przyjaciel.Myślałam,że dla niego to jasne-zakryłam twarz w dłoniach.
-Widocznie nie jest jasne.
-Powinieneś dać mi szansę-powiedziałam
Byłam zbyt tym wszystkim zmęczona i zszokowana.Wyszłam z pokoju i trzasnęłam drzwiami.
Na schodach stał Bill,w samych bokserkach i patrzył na mnie zaspanym wzrokiem.
-Co tak od rana awantury robicie?-spytał,ale go olałam.Chwyciłam gitarę i wyszłam na ogród.
-Ligia,coś się stało?-Bill nie dawał za wygraną i wyszedł za mną na ogród.
-Przeziębisz się,idz ja mam natchnienie do piosenki.
You must stop…
There isn’t anything more…
Only your empty eyes…
They are full of blood…
I try to relax… but you make me freak out…
Freak out. Freak Out.
Violence, is inside of me…
I … exit my body…
Stay away from me…
You’ve tryied to hard…
Słowa piosenki same wychodziły mi z ust.Były tam gdzieś gotowe i poprostu jak na spowiedzi wypływały jak najszybciej..
Nawet nie zauważyłam,kiedy Bill wziął koc i usiadł koło mnie.Dołączył i śpiewaliśmy razem.Na początku nie wychodziło mu dobrze,bo nie znał dobrze słów.Szybko wymysliłam chwytyi piosenka wyszła na naprawdę fajną.
-Strasznie smutna –chwycił gitarę i prubował coś zagrać.
-Raczej nie masz do tego talentu..-zaśmiałam się.
-Opowiesz wreszcie co się stało?Bo widzę,że coś cię gryzie- spojrzał na mnie.
-Nawet nie wiem jak do tego doszło..-wyjaśniłam wszystko Billowi i jakby zrobiło mi się lżej na sercu.
-To nie fair jak zachowuje się Tom.On nieraz cię zdradził..-oburzył się.
-Wiem..ale..wkońcu nie mam prawda go zdradzać.Ma racje..mam nadzieję,że mi wybaczy..
-Musi,nie ma wyboru..
-Tylko boję się,że coś popsuje się w naszych relacjach-powiedziałam i odłożyłam girtarę na bok.
-Już ja z nim porozmawiam !-śmiał się.
-A zapomniałem..wiesz,że jutro musimy jechać do Hamburga?Mamy rozmawiać z dziewczynami z Blog27 i dokładnie coś tam ustalać..-powiedział i spojrzał na mnie czekając na odpowiedz.
-No i..?-spytałam.
-One chciały z wami porozmawiać.Mają jakąś sprawe do was..chyba chodzi o miejsce wolne w waszym zespole..
-Nie chcemy pomocy.Damy sobie rade.
-Lig..wiesz,że musicie kogoś na jej miejsce obstawić.
-Mam już kogoś na oku.
Nagle zadzwonił mi telefon.
-Tak..?
-Cześć mała-rzucił Kamil.
-Słuchaj,macie propozycje nakręcenia teledysku.Już za dwa dni i to z chłopakami z Tokio Hotel.W Hamburgu.
-Żartujesz?
-Nie.Więc zbierajcie się,bo raczej musicie już wyjeżdzać.Buziaki mała.
Ranek był naprawdę trudny.Nikt nie miał ochoty wstawać,do tego okazało się,że Atina z Gustavem tak dużo wypili,że wczoraj trochę przesadzili z obściskiwaniem się itp.Wszyscy to pamiętali,ale nie oni.Samochody przyjechały po nas o 9 rano.Do tej godziny nie zdążyliśmy się jeszcze spakować,a chłopacy byli umówieni na wywiad dla jakiejś gazety..
Ekipa rozłożyła swoje rzeczy w pokoju gościnnym i zadawali mnóstwo pytań.Prosili mnie,żebym odpowiedziała na pare,ale przyrzekłam Kamilowi,że na razie nie będę udzielała wywiadów.Sprytni dziennikarze od razu wykryli,że coś między mną i Tomem jest nie tak.Wypytywali się i zadawali mnustwo pytań.
-Wrócę za 10 minut- powiedziałam Atinie,która siedziała na kolanach Gustava i dotykała jego włosów.
-Ahaa..-powiedziała.
Skierowałam się do domu Artura,musiałam z nim wszystko wyjaśnić.Tak nie mogłam tego zostawić.Drzwi do jego domu były otwarte.
-Artur..?
Wyszedł z łazienki w samym ręczniku.Podszedł do mnie i pocałował mocno.
-Artur…
Popchnął mnie delikatnie na kanape i zaczął rozpinać bluzkę..
-Artur !
cz 43
niedziela, Marzec 7th, 2010-Artur..piłeś !-szarpałam się z nim na łóżku.Wyrażnie czułam,że coś pił.Śmierdział alkoholem.A pamiętałam,że dla niego jedno piwo,a już nie wie kim jest i co robi.Nie wiedziałam co zrobić w tej sytuacji.Byłam prawie pewna,że jeśli mu nie ucieknę,coś mi zrobi.Bałam się.Był o wiele silniejszy…
-Artur..proszę zostaw mnie! –całował mnie po szyi mrucząc coś cicho.
Miałam sobie za złe,że wogule tu przyszłam.Nagle usłyszałam,jak drzwi domu otwierają się.
-Ligia..jesteś tu? -spytał zmartwionym głosem Tom.
-Tom..! –krzyknęłam jak najgłośniej potrafiłam.
Słyszałam jak szybkim krokiem zbliża się w moją stronę.Razem z nim był Bill.
-Pomóż mi ! -;szarpałam się z Arturem,który przygniutł mnie swoim ciałem.
Bill rzucił się mi na pomoc i odciągał Artura.Tom spojrzał na mnie smutnym wzrokiem i..wyszedł.
-Tom..! To nie tak jak myślisz!-rozpłakałam się i rzuciłam się biegiem za nim.
-Tom..-dotknęłam jego ramienia ale nie odwrócił się.
-Chciałam się z nim porzegnać..w końcu nie wiem kiedy znowu go zobaczę! Nie chciałam nic złego..zrozum i uwierz mi.Ja tyle razy ci wierzyłam.
Z bezradności łzy leciały po moich policzkach.
-Ligia..ja nie mam na to siły.Jeśli mnie nie kochasz,to po co jesteśmy razem?
-Jak cię nie kocham..! Jeśli bym cię nie kochała,to nie szalała bym tak za tobą i nie robiła takich głupstw..!
Stanął i odwrócił się w moją stronę.Deszcz zaczął padać.Z domu wyszedł Bill,założył kaptur i podszedł do mnie.
-Ligia..już dobrze.Nic ci się nie stało.Nie przejmuj się..- szepnął i przytulił mnie,
Wpatrywałam się bacznie w Toma,który miał obrażoną minę.Pociągnęłam Billa i poszliśmy w stronę domu.
Deszcz strasznie padał.Zmoknięte rośliny kleiły się do butów.Przed domem Atina pakowała swojego miśka i własnie siadała do środka.
-Siadamy?-spytał
Usiadłam na moim miejscu,przy oknie i rozłożyłam sobie siedzenie.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.Miałam dziwny sen..
-Ligia..budż się! Jesteśmy już na miejscu.-potrzęsała mną Atina.
Ubrałam szybko kurtkę i czekałam aż zaparkujemy.Tom spał na moim ramieniu.Wyglądał tak łagodnie i słodko.Pocałowałam go w nosek.Otworzył oczy i w pierwszej chwili miał w oczach jakiś bunt,ale uśmiechnął się.
-Kocham cię..-szepnęłam mu na ucho.
Otworzyliśmy drzwi samochodu.W pierwszej chwili,kiedy zobaczyłam tak wielki tłum ludzi wystraszyłam się..Wszyscy krzyczeli,niektóre dziewczyny nawet płakały.
Podszedł do mnie Kamil.
-Lig..ludzie chcą żebyście zagrały chociarz jedną piosenkę przed koncertem Tokio Hotel…Menager się na to zgodził.Chcą nawet zrobić głosowanie,wy czy Blog27 macie być na ich trasie koncertowej.I pamiętaj..nie przytulaj się z Tomem raczej w miejscach publicznych..
-Ale..nie mamy niczego ustalonego..i..Sonia !
-Proszę…- widziałam,że mu zależy.
-Ok.Damy z siebie wszystko. – obejrzałam się za Atiną,a ta cała szczęśliwa rozdawała autografy.
Z drugiej strony podjechał czarny duży samochów.Wyszli z niego chłopacy z Grettix.
Dominic szybkim krokiem podszedł do mnie i mnie objął w tali.W pierwszej chwili szybko go odtrąciłam on zrobił zdziwioną minę.
-Kamil ci nie wyjaśnił…?
-Co wyjaśnił?
-Mamy udawać parę !- przytulił mnie mocniej.
-Odwal się! –krzyknęłam i wyrwałam się z jego objęć.
Nagle podszedł do mnie blady Bill.
-Lig..nie dobrze mi..
-Kamil! –krzyknęłam i przytrzymałam Billa.Miał czerwone oczy i trudności z oddychaniem.
Wystraszyłam się.Inne dziewczyny też to zobaczyły i przerażliwie krzyczały.Wciągnęłam go do wejścia do przebieralni i pomogłam połozyć się na łóżku.