cz30

***
Witajcie kochani :) Chcę ogłosić,że wyjeżdzam 10Lutego.Zaczynają się ferie w moim województwie więc niestety :)
Następną notkę postaram się dodać w piątek,przed wyjazdem.
A kolejna będzie ok. 18 lutego.

***

-No dobrze. -rozległ się głos na przodzie autobusu.
-Wszyscy napewno wystraszyliście się zapowiedzi o lawinie śnieżnej.Nie bójcie się,tutaj to normalne.- uspokoiła nas opiekunka.
-Dziś jest już póżno,ale spełnimy wasze prośby o nocy strachu.Miała odbyć się dopiero za parę dni.Ale jeśli prosicie..
W autobusie rozległ się krzyk podniecenia.To była taka tradycja obozów ” Emzes”.Każdy musiał przejść mały chrzest,czyli wędrówkę po ciemnym lesie,gdzie opiekunowie i niektórzy uczestnicy obozu straszyli.Czasem naprawdę było strasznie..
Jakaś drobna blondynka podniosła rękę,co oznaczało pytanie.
-Można iść w parach?
-W żadnym wypadku.- odpowiedziała stanowczo opiekunka.
Usiadłam wygodniej na siedzeniu,Tom zasnął.Obok zobaczyłam wpatrywujące się we mnie oczy Jaśka.Były pełne smutku,żalu…
Postanowiłam to z nim wyjaśnić,wiedziałam,że chodzi o mnie.Miałam tendencje do ranilenia ludzi…ale wybrać trzeba.Jeśli bym nie wybrała między nimi- zraniłabym obu..
Autobus stanął,obudziłam Toma.
-Co jest…- spytał zmęczonym głosem.
-Wysiadka.
Zabrałam swoją deskę i wyszłam z autokaru.
Śnieg nie padał,ale można było wyczuć -32 C na dworze..
Szron osiadł nawet na krawężnikach ulicy..Obruciłam się za siebie i zobaczyłam wysiadającego Jaśka.Podeszłąm do niego.
-Musimy pogadać.- zaczęłąm,ale on nawet mi nie odpowiedział tylko znacząco odszedł w stronę hotelu.
Pobiegłam za nim,lód pokrywający ulicę utrudniał sprawę.Ślizgając się złapałam go za kurtkę.Odruch jaki wykonał sszokował mnie.Mocno odtrącił moją rękę,straciłam równowagę i upadłam na ziemię.
Jęknęłam,po deske miałam pare siniaków na pupie.Podszedł do mnie Bill i bez słowa pomógl mi się podnieść.
-Dzięki – powiedziałam i poszłam w stronę pokoju.Jakieś 5 minut póżniej weszła Sonia.
Byłam w trakcie zdejmowania spodni,więc kiedy się do mnie przytuliła upadłyśmy ze śmiechem na łóżko.
-Zerwałam z nim…rozumiesz? Z Billem..tym z TOKIO HOTEl.Zerwałam.Ja.- śmiała się…ale w oczach widziałam pewną niepewność..
-Nie brzmi to pewnie..nic do niego nie czujesz?- spytałam patrząc na oszklony parapet.
-Chyba ktoś zapomniał zamknąć okna..-dodałam.
-Właśnie chodzi o to,że nic nie czuję..zastanawiałam się.Naprawdę..myślisz,że zerwałabym z nim tak bez powodu..? On naprawdę jest super..ale co ja poradzę..nie chcę się oszukiwać..- uśmiechnęłą się,tak jakby te słowa ją pocieszyły.
-Jeśli tak mówisz..ja oczywiście rozumiem.Nic na siłę
Po chwili weszła Atina,cała przemoczona i wesoła.
-Haha ! Wpadłam do rzeczki ! -śmiała sie.
Nie mogłyśmy przestać się śmiać,Atinie jednak po chwili nie było do śmiechu.Zmarzła a z zimna porobiły jej się gdzie nie gdzie siniaki.
Do pokoju wparowały nasze lokatorki przekrzykując siebie.
Okazało się,że Marta zdobyłą numer do jakiegoś członka z us5 i mają się spotkać.
Ubrałam jeansy,zmieniłam bluzkę i poszłam pogadać z Jaśkiem.
Zapukałam do pokoju,był sam.
Nawet nie zareagował na moje wejście.
-Jasiek..nie gniewaj się na mnie.To ty mi wyznałeś miłość.Próbuję to uszanować.Jednak ja cię nie kocham.Nic na to nie mogę poradzić.Jesteś mi bliski,ale jako przyjaciel.Może kiedyś coś będzie z tego,nie wiem!.Jesteś przystojny,miły,ale nie możesz być smutny przeze mnie.
Nie masz powodu,nic ci nie obiecywałam.Przepraszam.
Już wychodziłam,kiedy wstał i złapał mnie za rękę.
Odwróciłam się i mocno mnie pocałował.Trwało to ok. 30sec.
-Nigdy więcej. – powiedziałam i wyszłam.
Poszłam do naszego pokoju,gdzie siedziała sama Sonia. i słuchała mp3

Nagle zadzwonił mój telefon.
-Ligia ! – krzyknął Kamil
-Kamil! -śmiałam się

Po chwili jednak nie było mi do śmiechu..

Comments are closed.