Archive for Luty, 2010

cz29

środa, Luty 24th, 2010

Jest mało komentarzy,chyba przynudzam wam co? :)

***

Odepchnęłam Jaśka od siebie.Wystraszyłam się tego wyznania..było zbyt mocne i niespodziewane.POczułam pewien żal w sercu,że sama nie odwzajemniam tego uczucia..ale gdzies budziła się wiadomość,że wszystko przed nami.
Sama wystraszyłam się swoich myśli.
Pobiegłam do pokoju.Wszystkie dziewczyny były już ubrane,Sonia trochę się bała,nie była mistrzynią nart,a nie chciała zbłażnić się przed Billem.
Przyjaciółki odrazu wyczuły we mnie wściekłość,więc tylko spojrzały na mnie smutno.
Założyłam swój strój do deski,związałam włosy w kitkę,naciągnęłam opaskę na uszy i poszłam z Atiną po swój sprzęt.
Na miejscu okazało się,że najpierw będą sprawdzać nasze zdolności na śniegu.Na deskę zapisało się 15 osób,na narty 35.
-No dobra ! Kto dopiero będzie się uczył jazdy na desce?- spytała młoda instuktorka.
Rękę podniosło 10 osób.Osoby uczące się zostały z Anną ( instruktorką).
Tymi,którzy jeżdzili juz kiedyś na desce zajął się Henri.
Ja,Bill,Tom,Jasiek,Marta i jakiś chłopak,którego imienia nie znałam stanęliśmy w rządku.
Tom próbował złapać mnie za rękę,ale odsunęłam się.
-No dobra..teraz proszę zaczniemy od ciebie – wskazał na mnie palcem.
-Zjedz z tej górki zmieniając beck side na front side.
Bez problemu to zrobiłam,jazda na desce to mój żywioł.
Po 30 minutach sprawdzania naszej zdolności,Henri dał mi,Tomowi i Jaśkowi 3 godziny wolnego.Postanowiłam wjechać na czarny szlak,był bardzo wąski,spadzisty i otoczony z dwóch stron lasem.Zobaczyłam kątem oka,że Jasiek idzie za mną.Wjechałam wyciągniem na górkę,usiadłam na boku trasy i zaczęłam zapinać deske.Koło mnie usiadł Tom.
-Ligia, nie gniewaj się na mnie.Jeśli mi ufasz to powinnaś wiedzieć,że bym jej nie pocałował ! – powiedział.
Uśmiechnęłam się i pokazałam mu język.
-Złap mnie,jeśli potrafisz ! – krzyknęłam i zanim Tom się obejrzał,ja już robiłąm pierwszy wyskok na desce.

Na dole stoku,Bill,Marta i Adrian dostali także czas wolny.
Bill postanowił zobaczyć jak idzie jazda Soni.
Nie mógł opanować śmiechu,kiedy zobaczył biedną dziewczynę ciągnniętą przez orczyk na szczyt góry.
Sonia się puściła i rozkrakiem zjechała tuż pod jego nogi.
-Nieżle ci idzie,naprawdę.-powiedział ukrywając uśmiech.
-Bardzo śmieszne,naprawdę ! Ten oboz to jedna wielka pomyłka..ja nie umiem jeżdzić ! – krzyknęła zrozpaczona.
Wziął jej twarz w ręce i pocałował ciepło w nosek.
-Nie mart się ! Początki zawsze są trudne !.
-Tak.. ! Ja się męczę,a ty flirtujesz z tą Martą ! – powiedziała Sonia.
To Billa zraniło.
-Co ty gadasz ?
-To co widzę ! Daj mi spokój ! Odczep się ! -krzyknęła,popłakała się i zdjęła narty.
-Mam tego dosc !
Odeszła przed siebie,a zdziwiony Bill stał w miejscu.Nie spodziewał się takiego zwrotu akcji.Nawet nie podejrzewał,że Sonia z nim zerwie..

Tom zrównał się ze mną.Jechaliśmy koło siebie.
-Nie dasz rady! – zaśmiałam się i zjechałam szybciej na front sidzie na wysoki wyskok.
Nagle niespodziewanie rozkległ się głośny dzwięk syreny.
-Uwaga ! Proszę jak najszybciej zejść z górek ! Nadchodzi lawina śnieżna !
Wiatr szumiał mi w uszach.Zwolniłam,Tom zrównał się ze mną.
-Ligia ! Szybko na dół !
Rozśmieszyły mnie jego dredy,które na powietrzu wyglądały jak węże nie nadążające za nim.
Nie bałam się jakiejś tam lawiny.Czytałam,że jeśli ostrzegają przed nią na stoku,to znaczy,że do ucieczki ma się ok.30 minut.
Ludzie w popłochu zjeżdzali z górki.Mało miejsca do rozpędzenia się.W tłumie zgubiłam Toma.
Na dole zdjęłam deskę z nóg.Podbiegła do mnie Atina z zapłakaną Sonią.
-Co się… – spytałam,ale dziewczyny mi przerwały.
-Potem ci wyjaśnię..- zachrypiała Sonia.
-Musimy uciekać ! – krzyknęły.
-Ale..Tom ! – krzyczałam.
Wyrwałam się i pobiegłam pod górkę.Nigdzie nie było śladu Toma.Krzyczałam,co chwile jacyś ludzie mnie potrącali..
-Hej ! Mała,co jest? – podszedł do mnie wyluzowany chłopak z Us5.
-Nic – zlekceważyłam go i rozglądałam się za Tomem.
-Widziałeś może mojego chłopaka ?!- powiedziałam zrozpaczona
-Chłopaka..?- spytał
-Tak,chłopaka..! .- poszłam w drugą stronę.
Nagle na końcu górki mignęły mi przed oczami jego dredy.
-Tom !
-Ligia !
Przytuliłam się do niego.
-Wystraszyłeś mnie..- szepnęłam.
Poszliśmy szybko w stronę autobusu.Tym razem usiadłam koło Toma.
Rozmawialiśmy tak jak dawniej.Złe myśli odeszły gdzieś na bok.Czułam wielką więż łączącą mnie z nim…tak bardzo mi było dobrze..
Lasy,skały i pełno samochodów mijały za oknem…śnieg odbijał się o zamrożone blachy samochodów..
Na niebie głęboko odcisnął się księżyc.
A ja byłam tak bardzo szczęśliwa..
Wtedy zrozumiałam,że dla Toma zrobię wszystko.Nie byłam pewna czy to miłość..ale wczesna na pewno..
Bałam się tylko czasu.

cz30

niedziela, Luty 14th, 2010

***
Witajcie kochani :) Chcę ogłosić,że wyjeżdzam 10Lutego.Zaczynają się ferie w moim województwie więc niestety :)
Następną notkę postaram się dodać w piątek,przed wyjazdem.
A kolejna będzie ok. 18 lutego.

***

-No dobrze. -rozległ się głos na przodzie autobusu.
-Wszyscy napewno wystraszyliście się zapowiedzi o lawinie śnieżnej.Nie bójcie się,tutaj to normalne.- uspokoiła nas opiekunka.
-Dziś jest już póżno,ale spełnimy wasze prośby o nocy strachu.Miała odbyć się dopiero za parę dni.Ale jeśli prosicie..
W autobusie rozległ się krzyk podniecenia.To była taka tradycja obozów ” Emzes”.Każdy musiał przejść mały chrzest,czyli wędrówkę po ciemnym lesie,gdzie opiekunowie i niektórzy uczestnicy obozu straszyli.Czasem naprawdę było strasznie..
Jakaś drobna blondynka podniosła rękę,co oznaczało pytanie.
-Można iść w parach?
-W żadnym wypadku.- odpowiedziała stanowczo opiekunka.
Usiadłam wygodniej na siedzeniu,Tom zasnął.Obok zobaczyłam wpatrywujące się we mnie oczy Jaśka.Były pełne smutku,żalu…
Postanowiłam to z nim wyjaśnić,wiedziałam,że chodzi o mnie.Miałam tendencje do ranilenia ludzi…ale wybrać trzeba.Jeśli bym nie wybrała między nimi- zraniłabym obu..
Autobus stanął,obudziłam Toma.
-Co jest…- spytał zmęczonym głosem.
-Wysiadka.
Zabrałam swoją deskę i wyszłam z autokaru.
Śnieg nie padał,ale można było wyczuć -32 C na dworze..
Szron osiadł nawet na krawężnikach ulicy..Obruciłam się za siebie i zobaczyłam wysiadającego Jaśka.Podeszłąm do niego.
-Musimy pogadać.- zaczęłąm,ale on nawet mi nie odpowiedział tylko znacząco odszedł w stronę hotelu.
Pobiegłam za nim,lód pokrywający ulicę utrudniał sprawę.Ślizgając się złapałam go za kurtkę.Odruch jaki wykonał sszokował mnie.Mocno odtrącił moją rękę,straciłam równowagę i upadłam na ziemię.
Jęknęłam,po deske miałam pare siniaków na pupie.Podszedł do mnie Bill i bez słowa pomógl mi się podnieść.
-Dzięki – powiedziałam i poszłam w stronę pokoju.Jakieś 5 minut póżniej weszła Sonia.
Byłam w trakcie zdejmowania spodni,więc kiedy się do mnie przytuliła upadłyśmy ze śmiechem na łóżko.
-Zerwałam z nim…rozumiesz? Z Billem..tym z TOKIO HOTEl.Zerwałam.Ja.- śmiała się…ale w oczach widziałam pewną niepewność..
-Nie brzmi to pewnie..nic do niego nie czujesz?- spytałam patrząc na oszklony parapet.
-Chyba ktoś zapomniał zamknąć okna..-dodałam.
-Właśnie chodzi o to,że nic nie czuję..zastanawiałam się.Naprawdę..myślisz,że zerwałabym z nim tak bez powodu..? On naprawdę jest super..ale co ja poradzę..nie chcę się oszukiwać..- uśmiechnęłą się,tak jakby te słowa ją pocieszyły.
-Jeśli tak mówisz..ja oczywiście rozumiem.Nic na siłę
Po chwili weszła Atina,cała przemoczona i wesoła.
-Haha ! Wpadłam do rzeczki ! -śmiała sie.
Nie mogłyśmy przestać się śmiać,Atinie jednak po chwili nie było do śmiechu.Zmarzła a z zimna porobiły jej się gdzie nie gdzie siniaki.
Do pokoju wparowały nasze lokatorki przekrzykując siebie.
Okazało się,że Marta zdobyłą numer do jakiegoś członka z us5 i mają się spotkać.
Ubrałam jeansy,zmieniłam bluzkę i poszłam pogadać z Jaśkiem.
Zapukałam do pokoju,był sam.
Nawet nie zareagował na moje wejście.
-Jasiek..nie gniewaj się na mnie.To ty mi wyznałeś miłość.Próbuję to uszanować.Jednak ja cię nie kocham.Nic na to nie mogę poradzić.Jesteś mi bliski,ale jako przyjaciel.Może kiedyś coś będzie z tego,nie wiem!.Jesteś przystojny,miły,ale nie możesz być smutny przeze mnie.
Nie masz powodu,nic ci nie obiecywałam.Przepraszam.
Już wychodziłam,kiedy wstał i złapał mnie za rękę.
Odwróciłam się i mocno mnie pocałował.Trwało to ok. 30sec.
-Nigdy więcej. – powiedziałam i wyszłam.
Poszłam do naszego pokoju,gdzie siedziała sama Sonia. i słuchała mp3

Nagle zadzwonił mój telefon.
-Ligia ! – krzyknął Kamil
-Kamil! -śmiałam się

Po chwili jednak nie było mi do śmiechu..

cz 31

sobota, Luty 6th, 2010

Dziś wyjeżdzam.
Następna notka będzie dopiero za dwa tygodnie..
Przepraszam.
-Co??!!-krzyknęłam wkurzona i rzuciłam telefonem który rozwalił się o ściane.
Sonia wyjęła słuchawki z uszu i wpatrywała się we mnie bacznie.
Krążyłam po pokoju z łzami w oczach.
-Nie uwierzysz ! -krzyczałam.
Złapałam się za głowę i krzyknęłam ze wściekłości i bezradności.
-Tokio Hotel wybrali Blog27 jako ich support ! ROZUMIESZ?! Wszystko z nami odwołali ! WSZYSTKO! I UDAJĄ,ŻE WSZYSTKO JEST OK !!
Usiadłam i rozpłakałam się.Sonia cicho podeszła do mnie i objęła ramieniem.Dobrze wiedziała,że kariera jest dla mnie wszystkim.Tak bardzo pracowałyśmy nad tym,żeby się wybić.A tu nasi przyjaciele zadają nam tak wielki ból! I nawet próbują to wszystko ukryć.Czułam się bezradna,bez przyszłości.Oszukana.Sonia też się rozpłakała.
Do pokoju wszedł Bill.
-Wyjdz z tąd ! – krzyknęłam,a ten posłusznie zamknął drzwi.W jego oczach dostrzegłam wyraz zrozumienia.Zrozumiał,że już wiemy.
Włożyłam kurtkę i wybiegłąm na korytarz.Za rękę złapał mnie Bill.
Uderzyłam go w policzek.
-DLACZEGO UDAJESZ MOJEGO PRZYJACIELA?! JAK MOŻESZ ?! JAK MOŻECIE !!- krzyczałam i wyrywałam się.
Mocno mnie trzymał i prubował uspokoić.
-Ligia…to nie tak..my nic na to nie mog..- nie dokończył bo na korytarz wkroczyli chłopacy z Us5.
Rozdzielili nas.Miałam zapuchnięte oczy od płaczu i byłam cała czerwona.
-Co tu się dzieje?!-spytał Izzy.
-Jego się spytaj ! – wrzasnęłam i wybiegłam z hotelu.
Na zewnątrz minęłam Toma i Georga,którzy się wygłupiali na śniegu z dziewczynami.
-Lig..?-spytał Tom.
Biegłam przed siebie.
Nie wiedziałam co robić.
Całe moje nadzieje,przyszłośc wiązałam z tym zespołem..
A teraz wszystko musiałam zaczynać od nowa..
-Nie ! To musi być sen..! – myślałam i płakałam coraz bardziej..
Wszystko zaczęło robić się nie ważne.Chciałam tylko się obudzić..
Podbiegł do mnie Tom.
-Co jest..?- spytał
Byłam tak bardzo wściekła,ale prubowałąm nie wybuchnąć.
-Udajesz niewinnego? Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś,że uważasz nasz zespół jako wasz support za pomyłkę? Dlaczego od razu nie powiedziałeś,że jestesmy beznadziejne? Po co mi robiłeś nadzieję?!
Spojrzał na mnie krzywo.
-Ligia,my..- nie dokończył bo poszłam w drugą stronę.
-To koniec.Nie dam się oszukiwać- rzuciłam przez ramię.
-NIE ! – krzyknął łamiącym się głosem..
W wejściu do hotelu stała już Sonia i Atina ze spakowanymi walizkami.Moja też już tam była.
Wrzuciłam ją do bagażnika.Sonia dała mi komórkę,złożoną.Na ekramie błyszczało ” Masz dwie nowe wiadomości”
Wyszedł Kamil i przywitał się z nami.
-Przykro mi..Ale dziewczyny nie jest tak żle ! Gdy dałem ogłoszenie do różnych ludzi,odrazu zgłosił się ktoś,aby was przyjąć.Macie kolejne zaproszenie na trasę jako support ! I nie uwierzycie od kogo !-powiedział uradowany i złapał mnie za ramię.
W jego oczach można było wyczuć współczucie i szczęście.
Odrazu poczułąm się lepiej..

-Z kim ? – spytałam.