Na początek:

Na początek:
Dziękuję za komenty i prosze o więcej, thx również za mroczną liczbę która się dzisiaj pojawiła 666, wielkie THX!! Jeśli chcecie dzisiaj c.d. to jeden wpis do księgi gości i 10 komentów.

Po chwili wszyscy zaczęli tłuc się plecakami, torbami ogólnie wszystkim, co mieli po ręką.
- Ej! Chłopaki! Zbierajcie już ten burdel, bo niedługo lądujemy – zawołał z kabiny pilot
- A skąd pan wiesz, że jest burdel? – spytał Gustav
- Bo już nie raz przewoziłem takich młodych, jak wy. Zawsze robią rozpierdziel. – zaśmiał się facet
- A tak w ogóle, czemu lecimy sami?
- Bo jesteście pod ochroną cipy i lecicie prywatnym samolotem.
- Chyba CIPAB’u?
- Eee tam. Wszyscy w agencji za plecami szefa mówią cipa, a CIPAB to nie żaden skrót tylko nazwisko tego bezmózgiego goryla- mojego szefa. No to lądujemy, lepiej siadajcie i zapnijcie pasy, bo was powywraca!
- Jakoś przeżyjemy. – uśmiechnął się Gustav
- Heh, na pewno. – odpowiedział pilot i rozpoczął lądownie. Musiał mocno pociągnąć za drążek, bo siła odśrodkowa(czy jak tam to się nazywa) rozwaliła chłopaków po ścianach. Po paru sekundach wszystko się uspokoiło a chłopcy wyjebali się na fotele. Tom chwiejąc się na nogach wstał i powiedział:
- Pan to zrobił specjalnie!
- No co? Przecież ostrzegałem ;)
Chłopaki z trudnością opuścili samolot, nie byli w stanie wynieść rzeczy, więc pilot im pomógł. Ich oczom ukazało się zatłoczone lotnisko.
- To wy jesteście tym zespołem? – zapytał nieznajomy mężczyzna. Facet był schludnie ubrany w garnitur i czarny płaszcz, oczy zasłaniały mu czarne, ekskluzywne okulary(normalnie MIB[Men In Black]), wyglądał na troche po czterdziestce.

Comments are closed.