Archive for Grudzień 11th, 2009

STARTER

piątek, Grudzień 11th, 2009

- I co ja teraz zrobię?!! – darła się Lucyna i krążyła po pokoju. Zbliżało się wpół do jedenastej, a spotkania nie dało się już odwołać
- Nic, pójdziesz tam i tyle… Jezu… – mruknął Bill malując sobie paznokcie
- Ty w ogóle nie rozumiesz coś narobił!! Co?!! – wykrzyknęła i wytrzeszczyła oczy tak, że aż Bill się przestraszył i rozlał czarny lakier na kolana. Próbował go zetrzeć chusteczka, ale jeszcze bardziej rozpaćkał – Super! Przez ciebie mam spodnie do wyrzucenia!
- Zamknij ryj! – krzyknęła i przystawiła twarz do jego, aż Billa wcisnęło w kanapę – Słuchaj ty cioto!
- Tylko nie cioto! – sprzeciwił się
- Słuchaj głąbie! – przerwała mu i chwyciła za twarz – za pól godziny mam z „nim” spotkanie, i do tego czasu masz coś wymyślić. A jeśli nie, to sam tam pójdziesz i będziesz udawać geja!!
- No dobra! Dobra… – mruknął i wstał – Jak na razie to… przygotuj się na spotkanie, a ja cos wymyślę. Ale po co z nim gadasz, jak niechżesz się spotkać?
- Powiedzmy, że nie bardzo by to wyszło… – odpowiedziała i poszła do pokoju
- Ale kto to j… – nie dokończył Bill, bo Lucyna już go nie słuchała

Dwadzieścia minut później…
- Wyłaź już, musimy iść – powiedział Bill i zastukał w drzwi
- No… już. – mruknęła i otworzyła drzwi, wyszli na zewnątrz, na korytarzu czekał Tom – a ty po co?
- Nie wiem, nie mam co robić, poza tym chętnie sobie obejrzę twojego chłoptasia – uśmiechnął się Tom.
Lucyna zawołała jeszcze Paulę i we czwórkę wpakowali się do nowej pożyczonej od kumpli Lucyny bmki. Do baru było wprawdzie nie daleko, ale wszyscy woleli nie ryzykować bezpośredniego spotkania z fanatyczkami TH. Po dziesięciu minutach byli na miejscu, po drodze musieli zgubić tłum fanek, podążający krok w krok za TH.
Weszli do środka i zaczęli poszukiwania chłoptasia z neta. Dokładnie przeszukiwali tłum w poszukiwaniu gości z trampkami… W końcu Paula wyczaiła go jak siedzi za barem. Wyglądał na dużo starszego ok. 31 lat. To nie wróżyło za dobrze…
- Widzę go! – powiedziała półgłosem Paula
- G-DZIE!!! – wykrzyknęli pozostali.
- Tam i nie drzyjcie się tak…
- Nie widziałem, że wolisz tyle starszych gości – zadziwił się Tom.
- Oj zamknij się, to wina twojego braciszka, że teraz muszę się z nim spotkać!
- Oj co się czepiasz??
- CZEPIAM!!! CZEPIAM!!! Ty skretyniały baranie, po tym co mu wczoraj nagadałeś, pewnie myśli, że jestem z 8 lat starsza i przeleci mnie po pierwszej randce!!! – wydyszała wkurwiona Lucyna
- No może trochę przesadziłem… ale będzie trzeba coś zrobić…co nie??
- To może ty pójdź do niego i powiedz mu, że ja nie mogłam przyjść ponieważ musiałam opiekować się dzieckiem brata kuzynki ciotki chrzestnego kuzyna sąsiadów…
- Ale dlaczego ja??
- Bo ty mnie w to gówno wepchnąłeś a teraz pomóż mi się z niego wygrzebać…
- Ale ja nie chce iść sam, a jak okaże się jakimś pedofilem i … i…
- To weź se brata…
- Mnie w to nie mieszaj – odrzekł stanowczo Tom i uznał, że należy się tymczasowo oddalić, aby nie popaść w jakieś tarapaty…
- PAULA!!! Błagam nie pozwól mi iść samemu!!!
- A co ja mam niby robić za twojego goryla?? W życiu! Zapomnij! Idź i to załatw… po męsku – uśmiechnęła się wypowiadając ostatnią kwestię.
- No… ale… – jeszcze raz spojrzał na dziewczyny, ale już widział, że nie ma co próbować i ruszył w stronę nieznajomego…
- Yhym… – odezwał się pierwszy, facet spojrzał na niego marszcząc brew. Kaulitz spróbował jeszcze raz – yhym…
- Czego chcesz – odezwał się opryskliwie. Billowi przypominał kogoś znanego, tylko nie mógł sobie przypomnieć kogo…- A to ty Bill – powiedział zaskakująco facet i nagle Billa olśniło, przecież to był prezenter telewizyjny, więc Lucyna z nim gadała, z pewnością widziała kim jest, a kiedy on nagadał tych bzdur, było jej wstyd ujawnić się. Nie wiedział co teraz powinien zrobić, nagle zapomniał, że ma coś takiego jak język…
- Co tu robisz zapytał…
- A tak wpadłem… się zabawić, a ty ?
- No umówiłem się z jedna taką laską… fajnie mi się z nią gadała dopóki ona nie stała się taka… napalona, tak jakby się nagle naćpała i pisała do mnie…
- No co ty nie powiesz… – i przypomniał sobie co pisał na czacie…- i teraz czekasz na nią?
- No tak, ale nie sądzę aby się zjawiła, właściwie jakoś tak czułem, że to nie pisze ona tylko ktoś inny, ale tego to się chyba nie dowiem… Ty tez czekasz na kogoś?
- Yyyy… więc … właściwie, to ja jestem kumplem tej dziewczyny z neta, którą poznałeś…
- To ty ją znasz! Jak wygląda, jaka jest? Jest tutaj…?! – mężczyzna, jakby zaczął łapczywie wąchać powietrze, próbując ją „wywęszyć”
- Nie, nie ma jej – bąknął – ale jest świetną laską, nie chce się z tobą spotkać, bo boi się twojej reakcji, bo wiesz ta ostatniej części rozmowy nie była z nią tylko z… z… z jej siostrą, starszą siostrą.
- Aha… a nie mogła mi tego sama powiedzieć?
- No wiesz trochę głupia się czuła i ja się zaoferowałem, że pójdę…
- To niezły z ciebie kumpel…
- No wiesz – uśmiechnął się – dobra to ja lecę, mam jeszcze coś do załatwienia… Cze
- Do zobaczenia
Bill głęboko odetchnął i ruszył w stronę stolika, gdzie dziewczyny dopijały drinki…
- I jak? – spytała podenerwowana Lucyna.
- Wszystko mu wyjaśniłeś i będzie dobrze pogadacie se na czacie i… będzie dobrze.
- A jak mu to wyjaśniłeś? Hym??
- No więc po pierwsze, Lucyna czemu mi nie powiedziałaś, że to prezenter telewizyjny? A po drugie powiedziałem mu, że… to nie ty pisałaś tylko…Paula…
Zapadła niezręczna, głucha cisza. Kaulitz oczekiwał na wybuch gniewu Pauli, ale jakoś nie doczekał się tego, co wydało się dla niego dziwne i podejrzane…
- Ej co się dzieje – spytał w końcu – żadnego wybuchu złości, krzyku, walenia o ścianę czy czegoś?
W tej samej chwili Paula wypuściła powietrze i stwierdziła:
- Nie martw się Bill, jeszcze ci się za to odpłacę.
Kaulitz poweselał, ale od razu zrzedła mu mina, bał się tego, jak Paula może się zemścić na nim, jednak wolał o tym na razie nie myśleć i spytał:
- Gdzie mój brat?
- Poszedł gdzieś w tamta stronę, tak jakby do wyjścia, może wrócił do hotelu, a skoro tak to my też lepiej już idźmy…
- Gdzie zaparkowałaś samochód? – zapytała Lucyna kiedy wyszli na zewnątrz.
- Nie martw się, jest za rogiem, przecież wiem, że autko jest od tego twojego kumpla.
Przeszli się trochę i … na szczęcie samochód stał gdzie powinien, tylko, że jakiś żartowniś zabandażował go w papier toaletowy, zanim ruszyli w drogę powrotną, sprzątnęli cały ten syf…
Kiedy byli już na miejscu z frontowych drzwi wyleciała Olka.
- Siema dziewczyny właśnie tak sobie siedzieliśmy i się nudziliśmy i doszliśmy do wniosku, ze powinniśmy się tego dnia rozerwać i pójść do jakiejś dyskoteki… chłopaki są już gotowi, więc jak? – wydyszała.
- No dobra – wybąkała Paula. – Jest tam z wami Tom?
- Nie, przecież był z wami.
- Kurdę, pewnie został w tym barze…
- No to pojedziemy po niego a potem do tej dyskoteki…
- Dobra, tylko się uspokój.
- Możemy jechać – spytał wychodząc z hotelu Gustav.
- Tak, tak – orzekła Paula – tylko jeszcze musimy gdzieś zajechać…
- A po co tym razem? – poirytował się Georg.
- Po Toma, bo nam się zawieruszył…
- Aha no to na co jeszcze czekamy?
Paulina siadła za kółkiem wcisnęła gaz i wrzuciła jedynkę. Samochód miał niesamowite przyspieszenie, po kilki sekundach jechali główną ulicą 140 km/h. W pewnym momencie ktoś krzyknął:
- ZATRZYMAJ SIĘ!!!
Paula wcisnęła odruchowo hamulec. Zaczęło trochę nimi kręcić. Zaciągnęła ręczny. Przesunęli się jeszcze trochę po szosie
- Co za debil? Kazał mi się zatrzymać??!!
- Tom idzie chodnikiem – wyszeptała Olka.
Paula zdjęła ręce z kierownicy, otworzyła drzwiczki i zamachała Tomowi. Zauważył ją i wpakował się do auta. Tom chciał się spytać gdzie jadą, ale doszedł do wniosku, ze nie warto. Przez resztę drogi jechali w milczeniu.